rozmowa na gg:
ja - co tak odliczasz te dni? (w opisie koleżanki co dzień figuruje jeden dzień mniej, wpadło mi więc do łba, że odlicza dni do jakiegoś wybitnie ważnego wydarzenia)
koleżanka - do mojego ślubu.
ja - a.
nie jestem podatna na sugestie ani trochę i mnie wręcz bawi, że ileśtam znajomych na n-k ma już w zdjęciu profilowym niemowlaka tudzież zdjęcia ślubne, a ja nie dość, że nie mam n-k, to jeszcze nie zamierzam prokreować jak bozia przykazała i wiązać się arbitralnymi więzami małżeńskimi -_-
mamy czas, mamy czas, dużo tego czasu.
i szczerze, jakoś bardziej mnie się uśmiecha narąbywanie się nawet co wieczór i raz w tygodniu przynajmniej klecenie herezji, które mordują moja przeponę niż wizja spokojnego pożycia. jest ciekawiej
patrzę, stojąc ubrana na kolorowo wśród szarego tłumu, jak faluje dookoła mnie, podryguje w rytm delikatnej muzyki brzmiącej w częstotliwości na tyle wysokiej, że nie słyszy jej nikt. powinnam zostać socjologiem.najwyżej wstą.pię do zakonu zatwardziałych debili, jakby coś nie wyszło.